wtorek, 7 maja 2013

Botanique - fuksja cz.2

   No cóż weekend majowy bardzo szybko minął, a pogoda nas nie rozpieszczała - miałem dzięki temu dużo czasu na zrobienie planów dotyczących kolejnych obrazków. Wkrótce odejdę, ale tylko na moment od serii botanicznej, na rzecz stosunkowo dużego projektu, nieco odbiegającego od dotychczasowych obrazków - będzie to dwukolorowy sampler - szczegóły później. W tak zwanym międzyczasie zamówiłem też tkaninę, ALE zobaczymy jakiej jakości będzie materiał, ponieważ jest to polska produkcja - był bardzo tani więc zamówiłem tylko na próbę. Jeśli splot będzie równy, a tkanina nie będzie zbyt cienka to z całą pewnością dokupię więcej, chociaż szczerze mówiąc to za taką cenę byłby to cud, w razie czego trzeba będzie sięgnąć po sprawdzone marki. Jednak zanim rozpocznę wyszywanie samplera to wykonam jeszcze co najmniej jeden wzór z serii botanicznej i prawdopodobnie będzie to róża. Wracając jednak do fuksji, jest już prawie ukończona dzięki wsparciu ze strony majówkowej pogody. W zasadzie brakuje jeszcze tylko cieni - myślę, że w weekend będę mógł się pochwalić już gotowym obrazkiem. Poniżej tradycyjnie kilka zdjęć tym razem nieco zbliżeń (dla przypomnienia 10 krzyżyków to 1cm)



8 komentarzy:

  1. Piękna fuksja!Wyobrazam sobie jak to wszystko oprawione będzie wyglądać na scianie. Ale koszty tylu ramek to wydatek ?!Ale jak się haftuje i wychodzi coś ślicznego to nie szkoda tych pieniędzy.Ja tak mam!Na obrazy nie żałuję.A Ty? Pozdrawiam...))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie zielnika nie oprawiam bo ramki będą jednakowe, a obrazki będą wisiały w nowym domu także póki co wyszywam, a na oprawę z całą pewnością przyjdzie czas. Swoją drogą muszę znaleźć jakiś zakład, który się w tym specjalizuje, albo najlepiej poszukam materiału, a ramkę można zrobić samemu wtedy można też pomalować na kolor, który mi będzie najbardziej odpowiadać.
      pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Nie wiem jak to się stało, że dopiero dzisiaj tutaj trafiłam... obejrzałam archiwum bloga i jestem pod wrażeniem - tyle pięknych haftów! Większość z nich albo sama kiedyś wyhaftowałam albo mam je na liście marzeń :) Seria zielnikowa jest jedną z moich ulubionych (kilka wyhaftowałam, ale pokazywałam na starym blogu - na nowy może jeszcze kiedyś wrzucę te fotki). No i wciąż myślę o wyhaftowaniu Petersburga! Intryguje mnie dlaczego nie używasz typowych dla haftu krzyżykowego tkanin jak len i aida?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe i budujące słowa :). Petersburg polecam - na pewno jest to duże wyzwanie, ale za to bardzo satysfakcjonujące. Jeśli chodzi o mój wybór tkanin to odpowiedź jest dosyć prosta - nie lubię dużych krzyżyków, użycie tkanin 14ct, 16ct w mojej ocenie powoduje powstanie obrazka, który składa się z pixeli, z kolei krzyżyki wyhaftowane na tkaniach 20ct lub 25ct są dużo mniejsze i nawet z niewielkiej odległości trudno je dostrzec. Niestety wadą takiego rozwiązania jest znaczące pomniejszenie obrazków, chociaż w niektórych przypadkach ma to swoje plusy, a ponadto jak się okazuje użycie takich materiałów czyni moje hafty jedynymi w swoim rodzaju ;)

      pozdrawiam i zachęcam do eksperymentowania z materiałem 25ct :)

      Usuń
    2. Ja haftuję najczęściej na aidzie 18ce, ale jest też u nas dostępna aida 20 i 22ct, podobno można trafić nawet 28ct - nadal mówię o aidzie (niestety ze względu na problemy ze wzrokiem nie mogę na nich haftować...), a jeśli się chce mieć drobniutkie krzyzyki to można też haftować petit pointem czyli co jedna nitkę na lnie 28 czy nawet 32ct... (odpowiednio około 112 i 128 krzyżyków na 10cm) Chodzi mi jednak nie o gęstość lecz o sam rodzaj tkaniny. Często używasz tkaniny do hardangera, a nie aidy i lnu, które są jakby "przypisane" do krzyżyków. Przy haftowaniu na aidzie i lnie, nawet jak weźmie się taką samą gęstość (np. aida 18 i len 35 haftowany co dwie nitki to mniej więcej takie same krzyżyki) widać różnicę, bo tło jest zupełnie inne (z korzyścią dla lnu). Nie spotkałam się jeszcze z haftem krzyżykowym na tkaninie do hardangera, stąd moja ciekawość. Na zdjęciach tkanina wygląda podobnie do monokanwy, tylko mniej sztywna, ale nie przyszłoby mi do głowy żeby ją wykorzystać do krzyżyków... ale człowiek się uczy przez całe życie, może kiedyś spróbuję pójść w Twoje ślady :)

      Usuń
    3. Wydaje mi się, że idealny z mojego punktu widzenia byłby len Newcastle 40ct, trzeba go jednak kupować zagranicą, w Polsce bez problemu można kupić len 32ct jednak teoretycznie wtedy krzyżyk będzie wielkości 16ct - jak dla mnie trochę za duży, mimo wszytko mam w planach wyhaftowanie na Belfaście 32ct serii owoców Veronique Enginger. Faktycznie można również haftować petit pointem, jednak tutaj krzyżyki są bardzo małe i też nie na mój wzrok :). Do tej pory sporo było tej tkaniny do Hardangera, ale z całą pewnością w przyszłości wykorzystam bardziej konwencjonalne materiały, chociaż... wkrótce zdjęcia z obrazka, który zaczynam właśnie haftować i uważam, że wykorzystanie tej tkaniny do haftu krzyżykowego to będzie prawdziwe szaleństwo.

      Usuń
  3. Oj i ja mam podobnie testowaniem różnych tkanin, bardzo to lubię ale równiez raczej małe xxx!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za każdy komentarz :)