niedziela, 13 września 2015

A jednak Flores de Mayo


   Na początku września nadeszła pora na zdjęcie obrazu z krosna (kwestia przesunięcia kanwy), i pojawiły się wątpliwości co dalej? Z jednej strony, o czym już kiedyś wspominałem pojawia się chęć zaczęcia czegoś nowego, czegoś niewielkiego - będącego przerywnikiem, odskocznią od tego monumentalnego dzieła. Z drugiej jednak strony zachęcony dotychczasowymi efektami nie chcę przerywać tego, co nieskromnie mówiąc daje satysfakcję i zadowalające efekty. Do tego dochodzi obawa, że odłożenie tego wzoru i zajęcie się czymś nowym może spowodować, że do Flores de Mayo nieprędko wrócę,  a szkoda by było porzucić coś nad czym spędziłem tyle czasu. Oprócz tego na podstawie moich doświadczeń wiem, że zajęcie się czymś nowym (inny rodzaj kanwy, wyszywanie np. pojedynczą nicią itp.) może spowodować, że po powrocie do tego wzoru krzyżyki nieznacznie będą się różniły (np. kwestia naciągu nici), co w konsekwencji popsuje efekt końcowy. Tak więc po rozpatrzeniu wszystkich za i przeciw na razie postanowiłem kontynuować majowe kwiaty, przynajmniej do momentu ukończenia górnej połowy wzoru. Po tym przydługim wstępie zamieszczam kolejną porcję zdjęć ukazujących kolejny etap pracy - dzisiaj dalsza część kosza.


Przy okazji chciałem podziękować za wszystkie Wasze opinie, komentarze i Waszą obecność :)












niedziela, 23 sierpnia 2015

Flores de Mayo # 9


   Pogoda w dużym stopniu wpłynęła na tempo wyszywania Flores de Mayo. Wysokie temperatury sprawiły, że wyszywanie stało się praktycznie niemożliwe (przynajmniej jak dla mnie), stąd spora przerwa. Prawdę powiedziawszy dla mnie najlepszą porą roku na wyszywanie jest jesień, kiedy dzień staje się coraz krótszy, a pogoda jest niesprzyjająca, poza tym w ogrodzie większość prac jest już zakończonych, tak więc wolnego czasu jest zdecydowanie więcej. Mimo tych "niekorzystnych" warunków udało mi się zakończyć pewien etap, tak że niezbędnym stało się zdjęcie kanwy z krosna. Jak widać na poniższych zdjęciach rozpocząłem wyszywanie  pierwszego z dwóch głównych kwiatów, pojawił się też nowy kolor - żółty. O dziwo kwiat udało mi się wyszyć nadzwyczaj szybko, dzięki temu, że wzór okazał się być łaskawy: mało kolorów i stosunkowo duże fragmenty składające się z tego samego symbolu. 














Jak widać na zdjęciu do wyhaftowania pozostało jeszcze całkiem sporo, póki co mniej więcej 1/4 wzoru została ukończona. Podziwiam wszystkich, którzy decydują się na większe wzory typu 600x800 krzyżyków - mój liczy zaledwie 600x250, a biorąc pod uwagę tempo prac pewnie będę musiał poświęcić mu ze 2 lata. 



sobota, 15 sierpnia 2015

Życie jak w Madrycie

   Dzisiaj na moim blogu pojawi się precedens - dzisiejszy wpis będzie odbiegał od dotychczasowej tematyki haftu krzyżykowego, będzie dotyczył podróży do mojego ulubionego kraju - Hiszpanii. Niedawno wróciłem z krótkich wakacji w Madrycie - mieście, w którym kilka lat temu miałem okazję mieszkać przez ponad rok, tak więc była to podróż sentymentalna, podczas której z radością wracałem do miejsc już mi znanych, które nieco się zmieniły od ostatniego czasu. Stolica Hiszpanii jak to stolica, pewnie dla niektórych jest przytłaczająca, monumentalna i zatłoczona, niewątpliwie jest też tyglem kulturowym, miastem, w którym  ściera się kultura azjatycka, afrykańska, latynoska  z hiszpańskim stylem bycia, hiszpański spokój miesza się ze stołecznym pędem, wyścigiem szczurów. Na szczęście jest wiele miejsc, w których można odpocząć, odetchnąć i zrelaksować się, a jeśli ktoś zapragnie prawdziwej ciszy i spokoju, może w przeciągu godziny przenieść się o kilka stuleci do Toledo lub Segovii, gdzie czas praktycznie zatrzymał się w miejscu, tam w części średniowiecznej można zapomnieć o zgiełku stolicy przechadzając się wąskimi uliczkami, lub usiąść w małej knajpce popijając zimne piwko lub hiszpańską sangrię. Zupełnie innym aspektem, który na mnie robi zawsze duże wrażenie jest hiszpańskie jedzenie. Hiszpanie stołują się w niezliczonych barach, restauracjach, które są praktycznie na każdym rogu. Dzięki dużej konkurencji ceny nie są zbyt wygórowane, a jedzenie jest zawsze świeże. Uwielbiam knajpki, które oferują "menu del día", każdego dnia gotuje się tam coś innego, w zależności od tego co świeżego jest na targu. Nie rozpisując się już za bardzo wrzucam parę zdjęć. Mimo, że Madryt jest mniej interesujący niż na przykład Barcelona - ze względu na zabytki i inne walory turystyczne mimo to gorąco polecam, w końcu Madryt leży w sercu Hiszpanii i za pomocą AVE (szybka kolej) można dostać się do np Barcelony w niecałe 3 godziny. 
Poniżej krótka fotorelacja. 


Estadio Santiago Bernabéu -
czyli stadion Realu Madryt
Nowoczesna dzielnica biznesowa z wieżowcami










Segovia - imponujący akwedukt z czasów rzymskich

Mój ulubiony dodatek do kawy - Napolitana
Segovia - średniowieczna katedra













Segovia - widok na część średniowieczną
 z katedrą 













Madryt - pałac królewski


Paella -to danie typowe co prawda
 dla Walencji, ale w Madrycie
jest równie smaczna











hiszpańskie Kortezy,
 czyli ichniejszy Sejm
Madryt - Puerta Europa,
zadziwiające krzywe wieże
Madryt - Gran Vía tam toczy się
artystyczne życie Madrytu
Madryt - Plaza de Torros czyli korrida 
Segovia - akwedukt z innej perspektywy
Madryt - Puerta de Alcalá












Madryt - Atocha, główny dworzec w
Madrycie, to tam 11.03.2004 doszło do
zamachów
Segovia - inne ujęcie akweduktu

















poniedziałek, 13 lipca 2015

Flores de Mayo # 8

   Tak, to już ósma odsłona tego kolosa. Właśnie minęło pół roku odkąd zacząłem go wyszywać i chociaż mogłoby się wydawać, że to nudne tak ślęczeć ciągle nad jednym i tym samym wzorem to jest w nim coś magicznego co wciąga i nie pozwala się oderwać. Ostatnio pisałem, że chyba będzie trzeba zmienić nieco tematykę i zacząć coś innego, jednak nie wiadomo kiedy przerwać i coś mi się wydaje, że jak nadejdzie czas na zdjęcie z krosna haftu (w celu przesunięcia kanwy) to wtedy będzie dobry moment na jakąś odmianę. W każdym razie po półrocznych zmaganiach z tym wymagającym wzorem ukończyłem już w pełni 14 stron, a kilka mam rozpoczętych. Może ilość nie jest zbyt imponująca, ale biorąc pod uwagę fakt, że wyszywam podwójną nicią, a w większości przypadków składającą się z 2 różnych kolorów to i tak jestem zadowolony. W kwestii mieszania kolorów na początku byłem sceptyczny nie widząc za bardzo sensu tego przedsięwzięcia, teraz jednak widząc większą powierzchnię haftu; kwiaty i inne detale widzę, że to się naprawdę opłacało, ponieważ odcienie przenikają się łagodnie, a cały obraz wygląda jak malowany i chociaż nie ma tutaj back stitchów to mimo to pomiędzy poszczególnymi elementami występuje wyraźna, a jednocześnie łagodnie przebiegająca granica. 

   Dzisiaj przedstawiam Wam kolejne kwiaty, które udało mi się w ostatnim czasie wyhaftować. Jak widać ilość odcieni różu jest bardzo duża, ale właśnie dzięki temu kwiaty prezentują się bardzo naturalnie.

















niedziela, 21 czerwca 2015

Flores De Mayo - fragment kosza


 Tym razem nic specjalnego nie wyłoniło się z kanwy jedynie niewielki fragment kosza. Niestety tempo prac spadło z wielu powodów. Po pierwsze wzór jest zdecydowanie bardziej skomplikowany - rzadko kiedy obok siebie występuje kilka takich samych krzyżyków, częste zmiany kolorów i igieł  - nie widzę tu możliwości wyszywania inną metodą niż parkowanie. Po drugie budowa domu pochłonęła mnie całkowicie, a szczególnie w ostatnich tygodniach kiedy to kończyłem docieplanie poddasza, poza tym jeżdżenie oglądanie elementów wykończeniówki, kuchnie, łazienki itp itd strasznie absorbujące zajęcie. Tak więc nie rozpisując się poniżej przedstawiam Wam kolejne zdjęcia. Powoli myślę również nad krótką przerwą od tego wzoru, głównie ze względu na fakt, że mój blog stał się bardzo monotematyczny, a po drugie coś małego z innej beczki byłoby dla mnie też odskocznią od tego całkiem sporego wzoru. 












poniedziałek, 1 czerwca 2015

Flores de Mayo - nowy kolor

   Tym razem z nudnej zieleni wyłania się nowy kolor - czerwony, wraz z całą gamą odcieni. Chociaż na zdjęciach tego nie widać to w rzeczywistości ten niewielki czerwono-różowy fragment składa się ponad 40 różnych kolorów! Wyszywanie tego było prawdziwym wyzwaniem i sprowadziło mnie na ziemię - wyszywanie pozostałych kwiatów będzie prawdziwym dramatem. Pocieszający jest fakt, że mimo dużego trudu efekt jest tego warty.


   Ostatnio było o mojej technice parkowania nici, kiedyś wspominałem o krośnie - dzisiaj będzie o przechowywaniu resztek nici. Co prawda już o tym pisałem (chyba przy okazji opisywania metody parkowania nici), jednak były to informacje niepełne i dzisiaj chciałbym je uzupełnić. Jak pamiętacie akurat ten wzór wyszywam podwójną nicią, a większość krzyżyków niestety trzeba wyszywać łączoną nicią (składającą się z dwóch różnych kolorów muliny). W takiej sytuacji bardzo szybko doszedłem do wniosku, że nici muszą mieć koniecznie zawsze taką samą długość (miarą długości jest boczna rama krosna - które jest zawsze pod ręką). Dlaczego tak? Odpowiedź jest prosta - bo jakiekolwiek kolory się nie połączy to długość zawsze jest taka sama i nie ma strat. Wkrótce jednak pojawił się nowy problem - kiedy kończy się dany kolor i trzeba zakończyć nić, pojawiła się wątpliwość czy nici rozdzielać i przechowywać z kolorami wyjściowymi czy może wyrzucać, a może jeszcze coś innego? Pierwsza opcja odpada - ponieważ wtedy długości nici byłyby znowu różne, wyrzucanie nici - to też zdecydowanie odpada - oczywiście nie mówię tu o sytuacji kiedy nić jest krótka i do niczego się już nie przyda. Rozwiązanie tego problemu jest bardzo proste - wyciąłem paski z bloku technicznego, zaznaczyłem symbole danego koloru, poniżej których przechowuję niewykorzystane odcinki nici. Tak przygotowane nici są "jak znalazł" kiedy rozpoczynamy dany kolor. Pewnie nic w tym odkrywczego, ale może akurat komuś się przyda ten mój sposób i ułatwi wyszywanie. Wcześniej - przy mniejszych wzorach nie przejmowałem się długością nici , ale teraz widzę, że ten wydawałoby się nieistotny szczegół, znacznie przyspiesza pracę i ogranicza straty muliny. Poniżej zdjęcia jak to wszystko wygląda w praktyce oraz prawie wszystkie użyte dotychczas kolory na wspomnianych paskach tektury. 






niedziela, 10 maja 2015

Flores de Mayo - A jednak zieleń


   A jednak powróciłem do zieleni... Wykonałem tyle tła na ile pozwoliło mi obecne rozmieszczenie kanwy na krośnie (o ile nie ma takiej potrzeby to nie chcę jej ściągać z krosna), tym samym ukazał się kontur kosza z kwiatami. Szczerze mówiąc ta zieleń nie jest taka straszna - kolory i ich symbole znam praktycznie na pamięć, tak więc wyszywanie jest bardzo szybkie, niestety zużycie kolorów też i wkrótce trzeba będzie zrobić nowe zamówienie. Wyszywając górną krawędź z radością mogę powiedzieć, że przekroczyłem półmetek jeśli chodzi o szerokość haftu. Z jednej strony jest to motywujące, z drugiej przerażające - wielkość wzoru robi naprawdę duże wrażenie. 

   Dziękuję za Wasze komentarze, które po każdym moim wpisie pojawiają się w dużej ilości - za każdym razem dodają mi nowych sił do dalszego wyszywania :)